Autor Wiadomość
Jarzombek
PostWysłany: Sob 12:22, 18 Paź 2008    Temat postu: co nam zostało z tamtych lat:)

Źródło: http://rudaslaska.naszemiasto.pl/wydarzenia/907362.html

POLSKA Dziennik Zachodni
PRL-u zapomnieć się nie da, ale czcić wcale nie trzeba
10.10.2008

W Muzeum Miejskim w Rudzie Śląskiej jest socrealistyczny obraz z 1949 roku, będący darem komunistycznych władz dla załogi kopalni Karol za najlepsze wykonanie planu 3-letniego. Fot. Tomasz Kiełkowski

Za nami prawie dwadzieścia lat niepodległości i niezależności, a w miastach - jakby nigdy nic - relikty dawnego, narzuconego myślenia. W nową rzeczywistość przeszliśmy bez odgórnego nakazu posprzątania po tamtych porządkach. Posprzątali niektórzy, u innych nadal panoszą się bohaterowie i ślady minionej epoki. Co dalej z takim dziedzictwem?
Ulica Gwardii Ludowej w nowobytomskim osiedlu Kaufhaus. Fot. Ewa Skuta Słynny, zabrzański górnik Wincenty Pstrowski ma się doskonale. Fot. Arkadiusz Gola Tyskie osiedle A - zabytek socrealizmu z przodownicą pracy. Fot. Arkadiusz Łarywianiec

Pomniki ku chwale Armii Czerwonej, tablice wychwalające system komunistycznej dyktatury, gwiazdy powojennego reżimu w nazwach ulic i szkół... Niestety, przez niemal 20 lat, które dzielą nas od upadku PRL-u w całym kraju przetrwało do dziś około dwa tysiące takich symboli powojennego reżimu.
W socrealistycznych klimatach mieszkają także pyskowiczanie. Fot. Arkadiusz Gola Budynek PZPR przy ul. Niedurnego 36 w Nowym Bytomiu od 1990 r. jest siedzibą szkoły muzycznej. Fot. Agnieszka Widera

Przykładów nie brakuje na Śląsku. Najbardziej monumentalne stoją w Katowicach, Dąbrowie Górniczej, Gliwicach. Nazwy ulic nawiązujących do ideologii PRL-u trudno wręcz zliczyć. W Gliwicach aż dwudziestu patronów kwalifikuje się do zmiany, w Świętochłowicach kilkunastu, a pojedyncze takie ulice są nawet w takiej niewielkiej gminie jak Pawłowice.

Pozostałości po PRL-u w Rudzie Śląskiej nie zostało już wiele. Rudzkie koło Ruchu Autonomii Śląska wnioskowało niedawno o zmianę nazwy ulicy Gwardii Ludowej w nowobytomskim osiedlu Kaufhaus na Eduarda Meyera, dawnego dyrektora Huty Pokój, zasłużonego dla rozwoju tego zakładu. Wniosek w tej sprawie został odrzucony przez władze miasta.

Na stojącym na plantach kochłowickich pomniku (odsłoniętym 22 lipca 1984 r.) wciąż widnieją napisy nawiązujące do władzy ludowej, ale obelisk zostanie niedługo odnowiony, a kompromitujące zdania zastąpić ma dedykacja z pierwowzoru pomnika pochodzącego z czasów międzywojennych, który stał przy ul. Radoszowskiej: "Ofiarom poległym za wolność ojczyzny. Mieszkańcy Kochłowic".

W kochłowickim lesie, przy zalewie zbudowano w czasach gierkowskich basen. Dzisiaj betonowe płyty, których użyto to konstrukcji kąpieliska szpecą teren i blokują miejsce, wykorzystywane przedtem jako "plaża".

Niektóre pozostałości wzbudzają już tylko uśmiech. W Muzeum Miejskim znajduje się obraz z 1949 r., przedstawiający robotników na tle kopalnianych szybów i kominów. To dar władz państwowych dla dyrekcji kopalni Karol za najlepsze wykonanie planu 3-letniego.

Inne obiekty na stałe wpisała się w krajobraz miasta. Wieżowiec przy ul. Niedurnego 38, który w 1970 r. przysłonił kościół pw. św. Pawła, dziś po odnowieniu i ociepleniu właściwie nikomu już nie przeszkadza. Na parterze ulokowały się sklepy i punkty usługowe. Zaś budynek Komitetu Miejskiego PZPR przy ul. Niedurnego 36 w Nowym Bytomiu od 1990 r. jest siedzibą szkoły muzycznej oraz wielu firm.

"Posprzątać, oczyścić, dom przygotować - to cnoty przybędzie", zachęcał Stanisław Soyka w piosence powstałej dla filmu "Pan Tadeusz" Andrzeja Wajdy. Niestety, liczne samorządy twierdzą, że są ważniejsze sprawy od sprzątania po PRL-u. A niektórzy uważają wręcz, że to część naszej historii, że to pamiątki minionego czasu, których niekoniecznie trzeba się pozbywać. Inne (jak ostatnio Gliwice), przyparte do muru, planują projekt zmiany nazw ulic poddać pod osąd społeczny.

Młodym zaś nie przeszkadzają w nazwach ulic takie nazwiska jak Marchlewski, Fornalska, Nowotko i tym podobne, bo niewiele im mówią.

- Aktualna siatka godzin nie sprzyja rzetelnej nauce historii w szkole - mówi Zbigniew Noskowski, nauczyciel w Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie. - Program przewiduje uczenie całej historii, a godzin lekcyjnych na to jest połowę mniej niż kiedyś. Z tego programu oczywiście wynika, że o tych wszystkich postaciach powinno się mówić, ale być może niektórzy ograniczają się tylko do pobieżnego wspomnienia. Wszystko zależy od nauczyciela. Pewnie niektórzy, z braku czasu, nie za bardzo akcentują te tematy.

Państwu też jakby niespecjalnie zależało na oczyszczeniu kraju z symboli naszego zniewolenia. Przez prawie dwadzieścia lat żadne rządy nie wypracowały ustawy o dekomunizacji życia publicznego w Polsce.

- To trudna materia, a poza tym sprawa niestety dość spóźniona - twierdzi szef Platformy Obywatelskiej w woj. śląskim, poseł Tomasz Tomczykiewicz. - W tej chwili nie jest dla nas priorytetem. Uważam, że to zadanie samorządów. Od społeczności lokalnej zależy, czy chce zrzucić z siebie piętno przeszłości.

- Ustawa bardzo by pomogła, bo możemy tylko prosić, licząc na dobrą wolę samorządów do zrobienia zmian. Wiele z nich na początku lat 90. zdecydowało się na usunięcie najbardziej hańbiących nazwisk, pozostawiając te mniej kontrowersyjne oraz nazwy ulic na obrzeżach miast - mówi dr Grzegorz Bębnik z Biura Edukacji Publicznej IPN w Katowicach.

Modelowo z problemem poradziły sobie Tychy, miasto z założenia socjalistyczne, PRL-owskie. Wprawdzie ominęły je pomniki żołnierzy Armii Czerwonej, które wyrastały jak grzyby po deszczu tuż po roku 1945, ale za to jego ulice i szkoły hojnie obdzielono nazwami wszystkich świętych minionego reżimu. Główna arteria miasta otrzymała miano Rewolucji Październikowej, inna, nie mniej ważna - Dzierżyńskiego, jeszcze inna - Hanki Sawickiej. Swoje ulice w Tychach mieli także Engels, Fornalska, Koniew, Janek Krasicki, Aleksander Zawadzki i wielu innych. Był też plac Bieruta. Najstarszy zaś plac, na osiedlu, był nawet na początku placem Stalina, potem przyjął imię Wincentego Pstrowskiego, by stać się placem św. Anny. Śladu po reżimowym nazewnictwie nie ma jw oficjalnym informatorze miejskim wydanym w roku 1993. Aleja Rewolucji Październikowej otrzymała nazwę Niepodległości, Dzierżyńskiego zastąpił Stefan Grot-Rowecki, Janka Krasickiego - Jan Paweł II... Plac Bolesława Bieruta stał się placem Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Zmieniono herb miasta. Wyrzucono nadane w roku 1951 godło i powrócono do XV-wiecznego herbu z rogiem myśliwskim na niebieskim tle.

Wstydliwa historia

Z prof. Markiem S. Szczepańskim rozmawia Jolanta Pierończyk

Jak ze świadomością historyczną w naszym narodzie?

Niestety, jest dość niska. Rozumienie historii i roli różnych postaci jest słabe nawet wśród studentów, a co dopiero wśród zwykłych mieszkańców.

Czy zatem powinno się brać pod uwagę opinię społeczeństwa w takiej kwestii jak dekomunizacja ulic?

Tak, bo wszelkie zmiany nazw pociągają za sobą koszty wymiany dokumentów. I trzeba posłuchać, co ludzie myślą. Trzeba rozeznać, czy chcą tych zmian. Nie zapominajmy, że PRL to część naszej historii, może wstydliwa, ale jednak. Nikomu w Paryżu nie przyszłoby do głowy wyrzucanie Stalingradu z nazwy placu w Paryżu oraz jednej ze stacji metra.

Czy to znaczy, że jeśli ludziom nie przeszkadza Dzierżyński czy Nowotko, bo nic o nich nie wiedzą, to powinno się ich pozostawić?

Dzierżyńskiego na pewno nie. To był siepacz, twórca organów sowieckiego rządu, człowiek, który zrobił wiele zła. Nie darmo nazywa się go krwawym Felkiem. Ale już w przypadku Nowotki i innych postawiłbym na edukację, na wyjaśnienie ludziom, kim ci ludzie byli i co robili. Bez tej wiedzy trudno wymagać, by ludzie chcieli podejmować trud i koszty zmian. Jedna z moich pracownic mieszka w Będzinie przy ulicy Nowotki i wcale nie widzę, by parła do zmiany tej nazwy. Jako nauczyciel jestem więc za edukacją. Społeczeństwo powinno wiedzieć czym była PRL. Nie można udawać, że tych 44 lat historii nie było.

Czym tłumaczyć coraz bardziej widoczne powroty do PRL-owskiej estetyki?

PRL, jakkolwiek był to trudny i wstydliwy okres, to jednak dla sporej części naszego społeczeństwa był to czas jej młodości. W tym systemie, w którym niewątpliwie dokonało się dużo zła, wiele ludzi przeżyło najpiękniejsze, najradośniejsze lata swojego życia.

Dla wielu jest to wręcz raj utracony, bo uważają, że było skromnie, ale równo, bezpiecznie. Nic więc dziwnego, że estetyka tamtych lat wywołuje w nich miłe wspomnienia i że do nich wracają.

Żywe relikty PRL w regionie

Pomniki wdzięczności żołnierzom Armii Czerwonej w Katowicach, Dąbrowie Górniczej, Gliwicach, Psarach.

Szkoła Podstawowa im. ZWM w Wielowsi.

Pomnik Wincentego Pstrowskiego w Zabrzu.

Place i osiedla Ludwika Waryńskiego w Chorzowie, Zabrzu, Gliwicach i Mikołowie.

Ulice Findera, Fornalskiej, Nowotki, Zawadzkiego, Sawickiej i innych bohaterów minionej epoki w Świętochłowicach, Gliwicach oraz innych miastach i gminach.

Plac XXV-lecia PRL w Strzybnicy (dzielnica Tarnowskich Gór).

Osiedle XXX-lecia (PRL) w Mikołowie.

Płaskorzeźby górnika i hutnika na socrealistycznym osiedlu A w Tychach.

Osiedle Józefa Wieczorka w Piekarach Śląskich.

Niedokończone inwestycje, jak na przykład budowa walcowni w Siemianowicach Śląskich.

J. Pierończyk, A. Widera - POLSKA Dziennik Zachodni

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group